znajdź:

Rekomendacja T według bankowców

Zatem co - wg bankowców - powinna zawierać Rekomendacja T? Przede wszystkim mniej szczegółów, sztywnych wymogów oraz limitów obliczania zdolności i wiarygodności kredytowej, które w niej zamieszczono. Rekomendacja powinna raczej wyznaczać minimalne standardy jakościowe, niż konkretne parametry, które w praktyce powinny być bardziej zróżnicowane - zależnie od profilu ryzyka danego klienta lub specyfiki danej transakcji - i ustalane indywidualnie przez banki we własnym zakresie. Banki powinny mieć również możliwość wykorzystywania danych statystycznych i innych informacji dających możliwie pełny obraz o dochodach i wydatkach klientów. Ponadto zapisy rekomendacji dotyczące badania zdolności kredytowej gospodarstw domowych dłużników i poręczycieli są - zdaniem ekspertów ZBP - prawie niewykonalne, w dodatku narażają banki na wysokie koszty oraz na odpowiedzialność karną za nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych. Chodzi o zawarty w projekcie Rekomendacji T obowiązek zbierania danych osób nie będących w żadnej relacji z bankiem (np. gospodarstwo domowe kredytobiorcy oraz poręczyciela). Dlatego pierwotna propozycja KNF została zmodyfikowana i ostatecznie w rekomendacji ma się znaleźć zalecenie, by przy wyliczaniu zdolności kredytowej bank brał pod uwagę jedynie osoby zobowiązane do spłaty kredytu, a nie całe gospodarstwo domowe. Wprowadzenie ograniczenia, zgodnie z którym obciążenia z tytułu zobowiązań finansowych nie mogą przekraczać 50% łącznych dochodów gospodarstwa domowego, może dotknąć klientów o wyższych dochodach, w przypadku których poziom obciążeń przekraczający ten próg nie będzie zagrażać poprawnemu funkcjonowaniu gospodarstwa domowego. Wskaźnik ten dyskryminuje również klientów o niższych, lecz stabilnych dochodach i wyższym od wymienionego poziomie obciążenia dochodu kosztami obsługi długu. Może to również doprowadzić do drastycznego ograniczenia sprzedaży ratalnej, która, poprzez finansowanie konsumpcji indywidualnej jest bezpośrednim czynnikiem stymulującym wzrost gospodarczy. Wprowadzenie progu 50% obciążenia dochodów kredytobiorców może także negatywnie wpłynąć na wielkość sprzedaży kredytów hipotecznych, co bez wątpienia przełoży się na pogorszenie sytuacji branży budowlanej i całej gospodarki. A pogłębienia spowolnienia gospodarczego chyba nikt sobie nie życzy. Z drugiej strony już dzisiaj - bez zaleceń KNF - wiele banków stosuje takie ograniczenia jako kanon tzw. dobrych praktyk bankowych, według którego bezpieczny kredyt hipoteczny to taki, którego rata nie przekracza 30% dochodów klienta. Jeśli rata wynosi ok. 40% zarobków, kredyt jest uznawany za ryzykowny. Natomiast kredyt z ratą w wysokości równej lub przekraczającej 50% dochodów nie powinien być w ogóle udzielony. W związku z tym ZBP postuluje pozostawienie bankom możliwości indywidualnego doboru limitu wskaźnika obciążenia dochodu kredytobiorcy pod warunkiem posiadania analiz popierających wybór innego poziomu zadłużenia i uzasadnienia takich wyliczeń. Dla określania zdolności kredytowej ogromne znaczenie będzie miała także odpowiednia definicja zobowiązań, jakie powinny być tutaj brane pod uwagę. Obecne zapisy projektu wymagają uwzględniania zobowiązań kredytowych i finansowych, co według banków jest zakresem zbyt szerokim. W rekomendacji należałoby odnieść się tylko do kredytów lub tak zdefiniować zobowiązania finansowe, aby banki miały rzeczywistą możliwość ich weryfikacji. Przedstawiciele sektora bankowego proponują także usunięcie z rekomendacji wymogu sprawdzania terminowości spłat należności dłużnika w innych bankach w przypadku kredytów powyżej 5 lat, gdyż proces taki byłby bardzo kosztowny dla banków i uciążliwy dla klientów. ZBP zwraca też uwagę na trudności banków w dostępie do zasobów informacji gospodarczej i ich wymianę.